Belferskie bingo

Przygotujcie kartki i bawcie się dobrze. Do wygrania możliwość pójścia do woźnej po kredę.

Piszemy to? / A to trzeba pisać?

Tablica jest magiczną przestrzenią – cokolwiek na niej się pojawi, trafia prosto do zeszytu. Czasami jeszcze zdarza mi się zapomnieć i piszę instrukcje dla polecenia, które to po chwili są skrupulatnie przepisywane co do przecinka. Częściej jednak pytania o konieczność przepisania dotyczą takich zagadek ludzkości jak temat, diagram, mapa myśli czy notatka z lekcji stworzona po zebraniu wniosków od uczniów. Niby jest na tablicy, niby są te wykrzykniki, ale lepiej zapytać, żeby przypadkiem nie zmarnować drzewa i pióra.

Niech pani nie maże!

Jeśli wypisujecie coś w punktach i np. od paru minut omawiacie jakieś zagadnienie i sądzisz, że wszyscy zdążyli przepisać, to grubo się mylisz. Im krótsza notatka, tym wolniej idzie pisanie, tym większy jęk bólu i opad morale następuje po wzięciu gąbki w dłoń.

Zgłaszałem bezeta!

Zwykle w momencie, kiedy już stoisz nad zeszytem delikwenta, a ten usiłuje ci wciskać kit, że przecież go zgłaszał, a te dwa bezety w dzienniku to jakaś pomyłka, ja sobie tego nie przypominam.

On we mnie rzuca

Gdyby dzieci miały siedzieć w ławkach albo na podłodze bez jakichkolwiek substancji, które można rozkruszyć, podrzeć albo zmiażdżyć w pocisk, pewnie znaczyłoby to, że właśnie przeżyliśmy wybuch nuklearny. Zawsze się znajdzie coś do rzucania, nawet buty.

A to było na zadanie?

Głęboki szok i niedowierzanie, bo niby jest ten domek narysowany przy numerze z zadaniem, że niby to może nasuwać myśl o wykonaniu go w domu, ale przecież może ten symbol znaczy co innego? A może to było dla chętnych?

Na kiedy mamy przeczytać?

Im częściej piszesz informację o przeczytaniu lektury wraz z datą, tym więcej będziesz dostawać pytań dopominających się o przypomnienie terminu. Zawsze.

Mogę iść do toalety?

Jest kilka wersji tego pytania. Zwykle pojawia się tuż po dzwonku, kiedy dzieciaki się rozpakowały. Zdarza się, że padnie w trakcie sprawdzianu, ale młody zapomni schować lepiej telefon z włączoną wyszukiwarką. Uwaga! Jeśli lekcja jest nudna, dzieci mogą chcieć częściej wychodzić do toalety. Trzymaj ich w napięciu, to będą trzymać swoje potrzeby do dzwonka.

Mogę się napić?

Na lekcji nie wolno pić i jeść. Jest to jeszcze zrozumiałe, jeśli pytanie pada zaraz po przerwie i zgrzane dzieciaki po prostu suszy, ale jeśli pytanie pada w środku lekcji, możesz być pewien, że zaraz butelki będą furgać po klasie i robić fikołki.

Co tam jest napisane?

Bazgrzę. Mam bardzo brzydkie pismo. Bardzo. Dlatego u mnie to pytanie pojawia się dosyć często, choć staram się rozwijać kaligraficznie.

Tego nie było!

Zwykle dotyczy całego sprawdzianu. Nauczyciele często zadają jedno, a odpytują z drugiego. Czasami, niestety, jest to haniebna prawda, za co wszystkich sfrustrowanych uczniów przepraszam.

Czemu tak dużo piszemy…

Wszystko, co jest notatką dłuższą nić „lekcja”, data i temat, może stać się przyczynkiem do pisania prequela „Illiady”, więc lepiej przygotować się na to psychicznie.

Obejrzymy film?

Dzieciaki uwielbiają oglądać filmy, jeszcze lepiej, kiedy zajmują całą lekcję. Jeśli przynosisz fragment filmowy na zajęcia, to takie pytanie jest w zestawie.

EDYCJA SPECJALNA: rodzice na wywiadówce

Moje dziecko jest ruchliwe

Dziecko rzuca butami, gumką, butelkami, rozmawia na lekcji, chodzi po klasie albo siedzi pod stołem? Jest pełne energii, a ty nie wykorzystujesz jego naturalnej potrzeby ruchu. Wiadomo, dzieciaki muszą się ruszać i do tego typu uczniów też trzeba mieć podejście, ale jeśli rodzic ruchliwością dziecka tłumaczy wszystkie jego przewinienia, to coś tutaj jest nie halo.

Że Jasiu takie rzeczy?

Rodzic zszokowany zachowaniem dziecka, które przecież w domu jest do rany przyłóż, a w szkole wyrzuca przedmioty przez okno. To trochę jak przyłapać pierworodnego z fajką w łazience, z koleżanką z klasy na kolanach.

Dzieci nie powinny czytać takich rzeczy

Dzieci mają dostęp do internetu, grają w gry dopuszczalne od szesnastu lat, oglądają wulgarne filmy na youtubie, ale zawsze znajdzie się rodzic, który doczepi się omawianego materiału, jakoby ten omawiany w klasie z nauczycielem był dla dziecka nieodpowiedni. Albo, co gorsza demoralizujący. Do tej pory nie widziałam, żeby moje maluchy z czwartej klasy obgryzały sobie uszy, może to dlatego, że ustaliliśmy przynależność „Pinokia” do odpowiedniego gatunku literackiego. Albo są po prostu ogarnięte.

Moje dziecko ma opinię

Rzecz podobna do pierwszego punktu. Świat się zmienił, dzieciaki również. Sporo z nich ma problemy z koncentracją, bardzo dużo przeżywają i starają sobie radzić z emocjami. Jasne. Na każdą lekcję wchodzą z białą kartą, każdy bardziej poważny wybryk jest omówiony, czasami też trafia odpowiednia adnotacja do dzienniczka uwag. A potem pojawia się rodzic, który zamyka cały problem magicznym „moje dziecko ma opinię” i nie ruszysz. Niech żyją rodziciele, którzy traktują to zdanie jako wyjaśnienie, ale jednocześnie proponują plan naprawczy albo są na niego otwarci.

On jest głupi

Rzecz absolutnie niedopuszczalna. Nie. Po prostu nie. Dla dzieciaków jestem obcym człowiekiem, ale to własnie rodzic jest całym światem, i jak kiedyś pisałam, wystarczy jedno jego słowo, by całe miesiące pracy nad poczuciem wartości młodego poszły w malinowy chruśniak. Nie wyobrażam sobie, żeby tak mówić przy dziecku, ale niektórzy rodzice chyba pomylili potomstwo z trzodą chlewną i traktują swoich podopiecznych jak żywy inwentarz, któremu można lżyć przy drugiej osobie.

***

Sporo z tych powyższych sytuacji wynika z tego, że rodzic przyjmuje od razu postawę bojową, bo też z takim nastawieniem przychodzi na wywiadówkę – będzie się lała krew, będą dziecko szkalować, oczko w głowie, pierworodnego. Trudno się dziwić, skoro takie podejście jest od dawien dawna. Jeśli rodzic idzie do szkoły, młodzi są w tarapatach. Jako belfer początkujący na polu walki, staram się pielęgnować swój płomyczek entuzjazmu, jeszcze nie zgaszony i nie zmielony przez tryby machiny, i, o ile pozwala na to kolejka do omówienia jedynek i uwag, lecę pochwalić dzieciaki osobiście. Są młodzi, którzy potrafią mnie zaskoczyć refleksją w trakcie lekcji, napisać kilkustronicowe opowiadanie, które jest wciągające, więc jak można to zostawić bez komentarza?

Udanych zebrań i pracy w oświacie!

Zdjęcie: Kevin Dooley