Czego nie wolno nauczycielkom?

Wasze dzieci spędzają z nimi cały dzień. Poznają nową panią, potem smarują kredkami ich portrety, a w październiku dają kwiatka i przytulasa. Jak dzieciaki podrosną, grono belferskie się powiększa, czasami jakiś mężczyzna się pojawi, niekoniecznie w sutannie. I tutaj na scenę wchodzą wytyczne dotyczące osób, z którymi Wasze pociechy spędzają połowę dnia.

Jako szczenię biegające w okularkach i bluzie po bracie, byłam zapatrzona w panie, które w dziennikach notowały nasze sprawowanie, a przede wszystkim, dzieliły się tym, co miały pod kopułą. Początki były trudne, ale od czwartej klasy działy się czary. Żaby w formalinie, nagrywanie słuchowisk, bawienie się ogromnymi drewnianymi linijkami. Wtedy jakoś żadne z nas nie traktowało nauczycieli jako ludzi. To byli nauczyciele, osoby, które coś wiedzą i nam o tym powiedzą, z mniejszym lub większym skutkiem. Czasami panie zmieniały nazwiska, przez co przez chwilę schodziły między zwykłych śmiertelników, wiecie, takich normalnych ludzi. Ale belfrzy mogą mieć rodziny. Wiadomo, tradycja, Bóg, honor, ojczyzna i plazma na ścianie.

Ale, ale! Są takie wytyczne, których łamać nie wolno, bo wtedy jest się złym nauczycielem. Zły nauczyciel daje zły przykład, złe wartości i ogólnie ma zły wpływ na dzieci i młodzież. Jest sporo sfer, w których przyszły belfer nie ma prawa funkcjonować. Dalej, dla wygody narracji, będzie o tym, czego nie wolno nauczycielkom. Bo też zawód mamy mocno sfeminizowany.

Przekleństwa

Umówmy się, nie po to człowiek czyta te wszystkie wiersze i obcuje z ładną polszczyzną, żeby potem rzucić rynsztokowym wulgaryzmem. Od polityków dawno przestano wymagać jako takiego otrzaskania retorycznego, czego przykładem jest obecność niejałowej posłanki ze szkoły pruszkowskiej, ale belfer, który przeklina jak pan Wiesiek na budowie? Skandal. Pewnie dlatego polonistki mdleją czytając Masłowską czy jakiekolwiek inne przykłady współczesnej prozy, gdzie mowa rodem z gruby się panoszy jak narkotyki na Woodstocku. Prawdziwy belfer nie przeklnie w prywatnym życiu, a tym bardziej na piśmie – jeszcze dzieci zobaczą i będą potem powtarzały. Fuj.

S…

Jest takie słowo na „s”, na dźwięk którego nauczycielki zamieniają się w polską flagę – albo bledną, albo rumienią się jak maki latem. Znaczy, odkąd w szkołach jest ta cała seksualizacja dzieci, czy tam wychowanie do życia w rodzinie – przecież na jedno wychodzi – to największy sekret szkolnych korytarzy wyszedł na jaw. Jak pani Basia chodzi z brzuszkiem, to jest duże prawdopodobieństwo, że spółkowała. Siostra prowadząca religię uśmiechnie się, o ile zobaczy na jej palcu obrączkę. Bo jak nie… O zgrozo! Wiadomo, nauczycielki, jeśli już muszą szukać kogoś, to musi to być mąż. Żaden tam partner, konkubent lub, broń nas Panie Boże, partnerka. Tfu. Gorzej być nie może, a niby tylko w Biedronce TO promują. Jeszcze potem puść pan dziecko do takiego nauczyciela, co za własnym osprzętem u innych ludzi biega i skrzywienie gotowe. Albo jakaś inna pedofilia.

Używki

W podręcznikach piszą, że kieliszek wina jest dobry na krążenie, więc pozwólmy ciału pedagogicznemu celebrować chociaż tę jedną lampkę. Niech mają. Papierosy są paskudne, do dupy, jak na tym plakacie. Sprawy narkotyków nawet nie poruszajmy – zło w czystej postaci. Powinni tego zakazać. Alkohol jest wpisany w naszą kulturę, więc powiedzmy młodym, żeby nie przesadzali. Nauczycielka racząca się w towarzystwie skrętem, nie powinna mieć jakiejkolwiek styczności z dziećmi. Bo co to za autorytet, żeby nam dzieci na złą drogę jeszcze sprowadzała? Tfu.

Imprezy

Nauczycielki na imprezach wywołują wielkie poruszenie. Zobaczy taki z 2c panią od wuefu w Śledziu i afera gotowa. Nie dość, że piła alkohol, to jeszcze o późnej porze. To dziwne, kiedy nauczyciele spędzają wolny czas w inny sposób, niż na grze w bingo czy głośnym czytaniu książek na jakimś lokalnym wydarzeniu w bibliotece. To zakrawa o patologię. I jest troszkę krępujące, tak skakać na koncercie Heya, kiedy kobieta, co wlepiła ci dwóję z kartkówki, depcze cię swoimi glanami.

Życie towarzyskie

Towarzystwem nauczycielki powinni być inni nauczyciele. Ewentualnie mąż, jak już go sobie znajdzie. Przez swaty. W sumie, nie wiadomo, jak nauczycielki mogą wchodzić w związki. No bo przecież nie przez aplikacje randkowe, wypady do klubów czy romanse na wyjazdach. Nauczycielki to nudziary w wełnianych spódnicach za kolano i ich jedynym hobby są książki. Znaczy, same książki są ok, ale ileż można o nich mówić… Jedyny sport, jakim mogą się zajmowąć to szachy. Albo wchodzenie po schodach. Może parę z nich pójdzie sobie potruchtać po parku, żeby posłuchać audiobooka. Takie kobiety nie będą chodziły na domówki trwające do białego rana, bo mogą tam być używki i istnieje ryzyko wystąpienia słowa na „s”. Albo poruszania ciekawych tematów na balkonie. E, nie. Nauczycielki takie nie są. Niech lepiej zostaną przy tych książkach i nie wychodzą poza tematy z własnej dziedziny, domu i tego, co zjadły wczoraj na obiad. Tylko pozwólmy im czasem powspominać szalone czasy studenckie.

Pieniądze

Nauczycielki wychodzą za mąż, by móc zwabić bociana na swój dach. Wiadomo, że ślub to droga impreza, a ornitologia wymaga pewnych inwestycji. I tutaj potrzebny jest mąż. Bo jedyne wesele, jakie może się udać, to takie na 200 osób z hakiem. A żyć można tylko z plazmą na ścianie i nowym robotem kuchennym. Dzięki Bogu, jest mąż, który będzie przynosił pieniądze do domu, bo co zrobić, kiedy baba sobie wymyśliła taki psi zawód, jak uczenie. Niech się bawi i zarabia zaskórniaki na oranżadę, głowa rodziny zajmie się resztą.

***

Nie wszyscy jesteśmy idealni. Ciało pedagogiczne też. Jeśli zauważycie sygnały mogące świadczyć o odejściu od stereotypu, strzeżcie się. Wasze dzieci mogą wrócić do domu ze spaczonymi umysłami. Co gorsza, mogą chcieć z wami o tych zaobserwowanych różnicach rozmawiać. Podkopać fundamenty. Drżę na samą myśl o takiej deprawacji.

Tfu.

  • http://www.littlebithate.pl/ Michał Zieliński

    Zapomniałaś o uczuciach i zszarpanych nerwach. Nauczycielki, oraz nauczyciele nie mają do nich prawa. Powinni być emocjonalnie perfekcyjnym wzorcem do naśladowania, który nie może sobie pozwolić na chwilę słabości w pracy. Przecież to, co jest w nich najważniejsze, to zdolność do nieustannej produkcji decybeli przez 8h dziennie, nikogo nie obchodzi jakimi są ludźmi i jakie wartości uważają za ważne.

    • http://www.dziewczynazobrazka.pl/ Magdalena Suska

      „nikogo nie obchodzi jakimi są ludźmi i jakie wartości uważają za ważne” – mnie obchodzi :)

      • http://www.littlebithate.pl/ Michał Zieliński

        hej to była ironia ;)

    • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

      Ach, zapomniałam! Belfer zawsze musi nad sobą panować, bo ludzie na co dzień też trzymają nerwy na wodzy.

      • http://www.littlebithate.pl/ Michał Zieliński

        true story bro.

  • http://www.dziewczynazobrazka.pl/ Magdalena Suska

    Osobiscie uważam, ze przeklinać nie powinien nikt, tak samo brac narkotyków. Z Panią od matm,y w liceum chodziłam na fajkę, Pani od bilogii powiedziałam dzień dobry na koncercie Dżemu. Znów z inną panią wymieniałyśmy się ciążowymi rozmowami, gdyż obie miałysmy termin na czerwiec i sobie tak o swoich brzuchach opowiadałyśmy. Z panem od geografii natomiast byłam po gdozinach na Ty, bo mieliśmy wspólnych znajomych.
    Myślę, że nauczyciel jest postrzegany coraz bardziej jako człowiek :)

    • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

      O matko, ale zbiegi okoliczności! Ale ććśś, bo nie wszyscy wierzą w człowieka-nauczyciela.

    • http://www.littlebithate.pl/ Michał Zieliński

      A ja uważam, że przekleństwa to jeden z najważniejszych elementów każdego języka; kwestia jedynie żeby używać ich w odpowiedniej sytuacji( w gronie które ma do nich podobne podejście) i żeby nie używać ich w ramach przecinków. ;)

  • http://dizajnuch.pl/ Jacek eM

    A ja myślę, że nauczycielki-zajebiaszcze laski powinny być zakazane ustawą.
    Kiedy sobie przypomnę, na jakie napięcie mnie narażały i po ilu nocach mi się śniły, to aż mi siebie szkoda.

    • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

      Burki dla ciała pedagogicznego!

      • http://dizajnuch.pl/ Jacek eM

        Dla niektórych ciał przydałyby się i tak ;)