Gdyby Patryk Vega nakręcił film o szkole

Jeśli idzie o kino komercyjne, to jakimś cudem polscy widzowie są karmieni albo komediami romantycznymi, albo jasnygwintprodukcjami Patryka Vegi. Po fejsie hula już nowy zwiastun, w którym widać zapowiedź puszki problemów dotyczących służby zdrowia – patologia goni patologię, więc jeśli nie dojedzie nas mafia mokotowska i policja, to zrobią to nędznie opłacani lekarze i koncerny farmaceutyczne. Wasze dzieci też nie są bezpieczne, bo chodzą do szkoły, a tam to dopiero siedzi materiał na serie obrazków przeplatanych siarczystymi przeklęństwami o chędożeniu.

W tekście proponowana wersja reżyserska bez cenzury – tylko dla czytelników pełnoletnich.

Praktykantka

Wszystkim pałęta się pod nogami, opiekunka praktyk rzuca jej tylko kolejne scenariusze zaproponowane przez wydawnictwo. Jeśli chce zrealizować swoje pomysły, okazuje się, że w szkole nie ma internetu, sprzętu do odtwarzania muzyki, a kolorową kredę to ma sama sobie kupić. Robi ksera opiekunce, w pokoju nauczycielskim nikt jej nie widzi albo traktują ją jako potencjalnego szpiega. Wuefista pręży się i rzuca niewybredne żarty, podobnie jak starsi uczniowie liceum. Na lekcjach jest rozwałka, latają kubły i ktoś wyrzuca laptopa przez okno. Ona w końcu ucieka z lekcji i płacze w łazience. Rzuca to całe uczenie w cholerę i idzie do korpo. Ma multisporta, zatem żyje długo i szczęśliwie z normalną pensją.

Młoda nauczycielka

Kiedyś wypruwała sobie żyły w korpo, jej były mąż wolał towarzystwo koleżanki z kadr, zatem po rozwodzie i przejściu na dietę bezglutenową postanawia pracować w szkole. Przeszła przez sito praktyk, uczniowie ją raczej lubią, jeśli ktoś fika, rzuca mięsem na lekcji. Po szkole pali z uczniami za szkołą, trochęz nimi flirtuje. Na imprezie idzie w tango jakby rady klasyfikacyjnej jutro nie było, rano przy śniadaniu widzi na biurku swojego oenesa książki do historii i jest w kropce. O wycieczce do Anglii nie ma mowy, bo z nauczycielskiej pensji takie widzimisię nie przejdzie, jego kieszonkowe nie wystarczą nawet na USG. Poddana ostracyzmowi wyjeżdża do dużego miasta, ojciec dziecka idzie z kumplami na automaty i gimnazjalistki, żeby zapomnieć o odpowiedzialności.

Nauczycielka na zakręcie

Kiedyś rozchwytywana, pomysłowa i potrafiąca jedną ręką rozpisywać projekty o środki unijne, a drugą służyć rękawem świeżo zdeflorowanym nastolatkom. Dojeżdża ją wypalenie zawodowe, małe zarobki nie pozwalają na wyjazd wypoczynkowy, mąż jest zapracowany i uważa, że jest szczęściarą, bo przecież ma dwa miesiące wakacji i całymi dniami bawi się z dziećmi. Nauczyciele nie mogą chorować, zatem depresję podlewa alkoholem i wędzi jointami na strychu. Z powodu niedopatrzenia, jej dziecko wypada przez okno, do pracy musi wrócić po kilku dniach. Rodzice chodzą na skargi do dyrektora, boją się o swoje dzieci. Po feriach do szkoły już nie wraca, spoczywa natomiast obok syna/córki. Wszyscy są zaskoczeni, bo to taka dobra kobieta była.

Nauczyciel

Raczej kawał drania o lepkich łapach. Jest nietykalny, bo ma kontakty w urzędzie miasta i nawet donosy ze strony kolegów i koleżanek nie pomagają. Na lekcje przychodzi śmierdzący alkoholem i fajkami, co lekcja i dyżur flirtuje z inną uczennicą i nauczycielką. Nikt go nie lubi, ale wszyscy chcą zdać do następnej klasy. W końcu jeden z klasowych kujonów ma dosyć jego nękania i dosypuje mu kreta do kawy, przez co belfer trafia do szpitala, a młody do poprawczaka, gdzie uczy się zaopatrywać warszawskie kluby w towar. W postaci nauczyciela należy umieścić źródło szowinistycznych i chamskich komentarzy – im więcej bruku i rynsztokowego poczucia humoru, tym więcej klików.

Nauczycielka-beton

W trakcie hospitacji rozdaje uczniom karty pracy i omawia fragmenty filmów, a kiedy tylko za dyrem zamykają się drzwi, wali linijką po łapach chłopaków, którzy strugali wariata pod oknem. Wszystko wie najlepiej, obraża uczniów i uczennice. Również nie jest do ruszenia, bo jest spokrewniona z dyrektorem, poza tym w latach młodości jej chórzyści zdobywali laury na zagranicznych konkursach. Po pracy wraca do męża, który ją zdradza na każdej delegacji, i do trzydziestoletniego syna szukającego miejsca w życiu. Wieczory spędza na oglądaniu włoskiego kina i piciu wina tego samego pochodzenia.

Dyrekcja

Dyrektor dawno z nauczaniem nie miał nic wspólnego, za to pokazuje się na konferencjach i dużo mówi o konieczności modernizacji placówki oraz poszerzaniu zainteresowań młodych ludzi. Jest głuchy na skargi nauczycieli, ważniejsze są dla niego wyniki testów i z tego też rozlicza podwładnych. Wice jest z nim w toksycznym związku, ale robi to tylko dla pozorów zachowania pozycji samca alfa, bo tak naprawdę jest bardziej zainteresowany chłopakami z humana. Za lat jego młodości nie było czegoś takiego jak homoseksualizm, więc teraz pastwi się biernie nad żoną i synem, aktywnie nad uczniami. Ktoś przebija mu opony i smaruje drzwi gabinetu fekaliami.

Uczniowie

Biorą narkotyki, palą w toaletach, znęcają się nad sobą na szkolnych korytarzach i w necie. Dziewczęta zachodzą w ciążę, chłopcy organizują napady i gwałty. Atakują słabszych belfrów i trzęsą szkołą. W tym miejscu nastęuje porozumienie Vegi i Rosłaniec, która pożycza swoich bohaterów w celu spłycenia i obśmiania ich problemów w kinie pop-ambitno-komercyjnym. Wszyscy mają skrajne problemy i sznyty na przegubach, tylko dzieciaki statystujące mogą być nudne przyziemnych rozterkach jak rozwód rodziców. Temat jest za mało spektakularny, więc należy albo dodać alkoholizm dziecka, albo pominąć bohatera.

UWAGI DODATKOWE

  • wszyscy rzucają mięsem, nawet dzieciaki;
  • w przypadku zbyt niskiej intensywności pojawiających się patologicznych zachowań, należy zebrać więcej danych z policyjnych statystyk, np. z ostatnich 20 lat;
  • internet jest źródłem zła, bullingu i prostytucji;
  • wszyscy palą;
  • mile widziany akcent w postaci skitranej butelki wódki w pokoju nauczycielskim;
  • kadra pedagogiczna się nienawidzi i kopie pod sobą dołki;
  • Tomasz Oświęcimski w roli wuefisty, ewentualnie ojca jednego z uczniów zagrożonych deprawacją.

***

Niniejszy tekst nie ma na celu obśmiania realnych problemów dotyczących branży oświatowej. Obawiam się jednak, że gdyby Vega podszedł do tematu w swoim nowym stylu, zrobiłby z tego pop-patologiczny obrazek, podobnie jak w Pitbullu. Niebezpiecznych Kobietach i zapowiadanym Botoksie*. Autorka wraca wspomnieniem do emocji wywoływanych przez pierwszą część serii o polskiej policji i żywi nadzieję, że Vega też sobie przypomni, że kiedyś robił dobre filmy.

* oczywiście nie widziałam jeszcze filmu, zatem możliwe, że złośliwościami trafiam w płot. Jednak zwiastun sugeruje, że widzowie dostaną coś podobnego do ostatniej produkcji reżysera „Ciacha”.

 

  • http://terra-feliks.blogspot.com/ Hipis

    Właśnie dzisiaj przypominałam sobie z kumplem nasze patologiczne gimnazja, bardzo w temacie :D Ale jego było ciekawsze, bo moje było na wsi i na wsi ogólnie wszystko trudniej zdobyć. Ale filmów Vegi nie oglądam, w zasadzie nie oglądam niczego co jest polskie i popularne, więc się nie wypowiem, na ile pasuje do jego filmów. No do mojego gimnazjum pasuje.