Kilka sposobów, żeby świat stał się lepszy

Łona prosił, żeby się ogarnąć, bo grozi mu kolejna reprymenda od Boga. Skoro w codziennym strumieniu wiadomości nie brakuje historii brutalnych, smutnych czy żenujących, to warto zwrócić uwagę na te różowe wyspy dobroci jak z amerykańskich filmów. Takie jak zdjęcia wydr albo ten wpis.

Pomóż wnieść wózek

Utrzymanie pierworodnego przy życiu, przy jednoczesnym zachowaniu stabilności psychicznej jest nie lada wyczynem. To teraz sobie wyobraźcie, że z jego wozem i osprzętem towarzyszącym trzeba zejść po schodach albo wejść do tramwaju. Można się wściec, zmachać i poślizgnąć. Nic miłego. I tutaj wchodzicie wy… piękni, silni i z wolną ręką. Pomoc tego typu to pestka, a i ulży, i humor poprawi obydwu stronom. Kto wie, może nawet pasażer was nie ugryzie albo nie rzuci butem.

Powiedz „na zdrowie”

I to nie komuś z twojego towarzystwa. Pani kasjerka, człowiek w tramwaju, ludzie na wycieczce – dla każdego zdrowie jest ważne, więc można rzucić niezobowiązująco miłe słowo, oklepu się raczej za to nie dostanie. Upewnijcie się wcześniej, czy nie macie na sobie barw nieodpowiedniego klubu.

Kup bułę potrzebującemu

Załóżmy, że już wchodzisz do sklepu, a ktoś mówi, że by jedzenia potrzebował. Różnie to z prawdziwością potrzeb bywa, ale czasem warto się przemóc i tę piątkę wydać. Tak po prostu, bez większych rozkmin. Jedzenie to jedzenie.

Pomóż zabrać się z torbami

Starszym osobom się pomaga. To jest tak wyuczone, tak wywalczone parasolkami, że widok kogoś przyprószonego siwizną targającego te siatki z Biedronki automatycznie budzi reakcję ależ-ja-pani-pomogę. Otóż, zapnijcie pasy, idzie bomba – nie tylko nasze babcie i dziadkowie noszą ciężkie rzeczy. Ba, to niekoniecznie są matki ze sposobu wyżej. Ludzie mają pudła, walizki, skrzynki, dzwoniące reklamówki. Ciężko się czasem z tym zabrać, nie mówiąc już o wykonaniu figury ze sztuk Dalekiego Wschodu Żuraw Kluczący, polegającej na tym, że stoicie na jednej nodze równoważeni przez taszę z Biedry, kolanem dociskacie klamkę, a zębami próbujecie otworzyć drzwi. W takiej sytuacji przydaje się ktoś, kto po ludzku przytrzyma te wszystkie makarony i gotowe sosy. Prawda, że od razu milej?

Ustąp miejsca

Znowu rzecz typowa dla polskich środków komunikacji miejskiej – do tramwaju wchodzą babcie o 7 rano, a wszyscy robią dla nich meksykańską falę i zwalniają najlepsze miejsca trzymane już od pętli. Kraków hipsterami stoi, więc jak pomagać, to też inaczej. I wcale nie trzeba od razu wciskać się na marsze albo piec chleba bezglutenowego dla biednych studentów prawa, którym rodzice skonfiskowali karty kredytowe. Wystarczy po ludzku ustąpić miejsca człowiekowi bardziej obładowanemu. Albo z tym wielkim plecakiem, który zajmuje tyle miejsca, co dwójka najedzonych polonistów. Lepiej wpuścić wielbłąda na miejsce, niż jechać jak śledzie albo inne glonojady.

Zamień się miejscem w tramwaju

Co zrobić, jeśli twój altruistyczny popęd nie może zostać zrealizowany, bo nie ma nikogo, komu można oddać swoje miejsce, a akurat jedziesz tramwajem na Czerwone Maki? Zamień się miejscem. Wiesz, tak, żeby dziewczyny mogły sobie usiąść razem, chłopaki nie musieli się rozbiegać po tramwaju, a ojciec stać nad owocem miłości, zadającym pytania z prędkością szóstoklasistów wychodzących ze szkoły w piątkowe popołudnie.

Wskaż drogę

W Krakowie to żaden problem, a i angielski można poćwiczyć. Dla odważnych dostępna także opcja polska. Podchodzicie do człowieka z mapą i grzecznie pytacie, czy aby przypadkiem nie potrzebuje pomocy ze znalezieniem fortu Wawel albo galerii Sukiennice. Albo jednego z hoteli. Ludziom z zagranicy pokazujecie, że tak naprawdę jesteśmy spoko, mówimy po angielsku, a rodakom, że jeżeli ktoś podchodzi z ofertą pomocy, to wcale nie chce dwóch złotych na piwo, ani nie chowa kosy za pazuchą.

Pożycz miłego dnia

Wiadomo, „dzień dobry” i „do widzenia” świadczą jak najlepiej o osobie korzystającej z tych zwrotów, ale jeszcze taka różowa bomba na koniec też podbija punkty fajności dnia. Przy okazji pozwala walczyć z oporem przed zagadywaniem do ludzi, bo jednak jest to wyjście z foremki konwenansów usługowych.

Zmywaj po sobie

O tym, jak zmywanie działa na kobiety pisałam w poradniku o podrywaniu recepcjonistki. Jeśli odpuścimy sobie wątek erotyczny, to zmywanie też potrafi zdziałać cuda, czy to w hostelu, czy w domu. Drobna sprawa, a poprawia jakość życia wszystkim dookoła, bez konieczności konfrontowania się z wylewnym „o matko, dziękuję!”.

Przepuść w kolejce spóźnialskich

Kto nigdy nie kupował biletu na ostatnią chwilę, niech pierwszy przyniesie pączka bibliotekarzom z Arteteki. Czy to dworzec autobusowy, czy kolejowy – ludzie walczący z czasem znajdą się wszędzie. Jeśli nie oddali was to od busa prowadzącego w słodkie objęcia słoików z gołąbkami, zróbcie miejsce i dajcie możliwość skorzystania z tych rozkoszy ludziom, którzy prawdopodobnie mają jeden autobus na kilka godzin.

Pochwal znajomego

Zamiast wymieniać się historią chorób, zerwań i fakapów, dobrze powiedzieć coś dobrego. Że spoko dobrał sznurówki, że w sumie ciekawie wygląda z przedziałkiem na lewo, że zachował zimną krew w takiej sytuacji. Dodatkowo można rozmówcę obsypać płatkami róż i włożyć wieniec laurowy na skroń – tego na pewno się nie spodziewa.

Pal w miejscu

Po co się tak śpieszyć? Jak to się mówi na szóstym roku polonistyki, festina lente. Nie ma co tak lecieć wąskim chodnikiem na Wielopolu z fajkiem w zębach i robić ludziom z tyłu symulator lokomotywy. Wszyscy na pewno docenią, poza tym, jeśli palacz stoi w miejscu, ma większe prawdopodobieństwo, że ktoś go poprosi o ognia. Od prośby do ognia w trzewiach już niewiele (tylko uwaga na zapalenie płuc).

***

Idźcie i bądźcie dla siebie dobrzy.

Zdjęcie: Boris Smokrovic

  • Wojciech

    O jezu ale fajny wpis ;)

    • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

      Tęcza i cukierki! I wata cukrowa.

  • Desnatureza

    Jak tylko wyrosnę z bycia aspołeczną ciapą to mogę zacząć być lepszym człowiekiem :) Mam nadzieję, że stanie się to szybko, bo trochę głupio nawet dzień dobry nie umieć sąsiadom powiedzieć.

    „Podchodzicie do człowieka z mapą i grzecznie pytacie, czy aby przypadkiem nie potrzebuje pomocy ze znalezieniem fortu Wawel albo galerii Sukiennice.” Jak widzę takie zdania to mój skrajnie nietowarzyski mózg krzyczy jedno wielkie „JAK? Kim wy jesteście ludzie, którzy tak robicie” :D.