Mały patriotyzm

Oprócz tego, że dzieci wiedzą wszystko o wszystkim, czasami zastanawiam się, skąd powtarzają rzeczy, o których nie powinny mieć pojęcia.

Sprawa wyszła przy okazji lekcji o patriotyzmie. Znalazłam fantastyczną stronę z ciekawymi ilustracjami Jestempatriota.pl, która idealnie nadaje się do dyskusji na temat współczesnego okazywania ojczyźnie miłości i szacunku. Wcześniej jednak chciałam z nimi podyskutować na temat tego, co o patriotyzmie wiedzą.

I trochę mnie zmroziło, że już jedenastolatkom miłość i poświęcenie dla ojczyzny kojarzy się tylko z oddaniem za nią życia. Z wojną, która nie chce kości jak u Lao Che, ale jest cudną panią, za którą w pieśni idą malowani chłopcy. Że w pomalowanej w polskie barwy pięści nie widzą agresywnego gestu, ale determinację do obrony kraju, gotowość do walki. I to przekonanie wyrażane głośno, że należy czytać polskich autorów, a jeśli mówić w obcym języku, to po polsku. Wiadomo, jest w tym wszystkim trochę tej dziecięcej naiwności, która powtarza z dorosłych przepuszczając informacje i poglądy przez własny filtr kształtującej się osobowości Jasia.

Jest taki jakby niepokój gdzieś w serduszku, gdzieś w osierdziu się rozsierdzi, że przecież te dzieciaki nie mają zielonego pojęcia o wojnie, uczą się o niej na historii, przy okazji obchodów kolejnych świąt narodowych, a mimo to, mają z tyłu głowy myśl o patriotyzmie samobójczym, takim, który tylko czeka na konflikt, by w tej zabawie chłopców móc oddać życie na ołtarzu ojczyzny. Zupełnie jakby przy okazji wszystkich akademii zapominano mówić o życiu w Polsce, a nie tylko umieraniu w niej.

Żywy patriota zdziała więcej, niż martwy. Patriota wyciągający rękę będzie chętniej wysłuchany, niż ten z pięścią.

Zdjęcie: Grzegorz Sułkowski

  • http://terra-feliks.blogspot.com/ Hipis

    Nie wiem, jak to jest teraz w szkołach, ale mnie też uczono głównie o patriotyzmie walczącym. Ba, wychowywałam się na książkach pisanych za zaborów lub na tych z PRL-u, które opowiadały o II wojnie światowej. To jasne, że ich przekaz to nie było nowoczesny patriotyzm, tylko walka o ojczyznę. No i jakoś na normalnego człowieka wyrosłam :P Wręcz przez to myślałam o ojczyźnie jako o czymś naprawdę szalenie ważnym- skoro ktoś chciał za nią umrzeć, jakim wspaniałym pojęciem musi ona być! Aczkolwiek swoich dzieci tak uczyć nie będę. Bez przesady w żadną stronę. Lubię romantyczną legendę o polskich żołnierzach, ale dzieci romantyzmu w niej nie zobaczą, niech lepiej uczą uczciwości i pracy dla kraju. I tylko na boku trochę mojej ukochanej Trylogii.

    • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

      Trylogia musi być. To ustalmy od razu.