Perły rynku nieruchomości

Albo o tym, jak Saga się przeprowadzała po długiej przerwie.

Można rechotać czytając i oglądając zdjęcia z profilu o Wyjątkowo Beznadziejnych Mieszkaniach Do Wynajęcia, wzdychać z rozrzewnieniem nad filmem Janka, kiedy jeszcze miał włosy i opowiadał o rewelacjach z Gumtree, ale kiedy przychodzi spotkać się twarzą w twarz z tymi śmieszkami ogłoszeniowymi, mina rzednie. Tym bardziej, że termin wyprowadzki zbliża się nieubłaganie, a kolejne dziwactwa coraz mniej bawią, częściej przyprawiają o palmotwarz.

W poszukiwaniach pomaga bardzo facebook, bo mimo wszystko, jakoś tak głupio opublikować na grupie poszukiwawczej wyjątkowo nędzne albo ewidentnie lecące w kulki ogłoszenie o wynajmie mieszkania czy innego pokoju. W moim przypadku jest to polowanie na pokój i od października udało mi się trafić na przeróżne perły, które tutaj oto rzucam. Choć raczej powinno to brzmieć, że wieprze przed perły.

Niedoceniona kuchnia

Mainstream zwykle w kuchni robi sobie płatki na mleku, ewentualnie kawę. Tylko naprawdę kreatywni ludzie potrafią zrobić inny użytek z tej przestrzeni, wychodząc poza prokreację na stole czy osiągając wyższe stany imprezy poprzez wciąganie mąki z blatu. Otóż, jeśli położyć w kuchni materac, robi się z tego sypialnia. Taki kwadrat jest wyjątkowo tani, bo w sumie płaci się za same media i zużycie materaca (już widzę te randki przy świecach, ze śniadaniem do łóżka). W sumie, skoro mieszkania takie drogie w Krakowie, nie dziwię się, że studenci muszą pracować od rana do rana, żeby móc sobie pozwolić na własny kąt. Dosłownie.

W kuchni można też się kąpać, jeśli wstawi się do niej wannę. Żeby nie odczuwać dyskomfortu, wannę przedziela się stonowaną zasłonką a la c’erata, więc teraz bez problemu pójdą przygotowania do podróży komunikacją miejską, kiedy to współlokator ogarnia jajecznicę i chleb posmarowany nożem.

Centrum jako stan świadomości

Jak Polska długa, szeroka i katolicka, tak w każdym mieście pełno ogłoszeń, w których centrum sięga do peryferii i Sosnowca. Kwadrat na Ruczaju? Blisko centrum! Lokum na Prokocimiu? Spacerkiem po zapieksy z Kazimierza! Nie mówiąc o moim ulubionym haczyku na Podgórze. Z małym dopiskiem „Duchackie”. Blisko centrum są miejsca, z których w czterdzieści minut da się dojść z buta na Rynek. Nie dajcie się zwieść.

Dziupla

Dziuple dzielą się na dziuple mysie i wiewiórcze. W tych pierwszych Raskolnikov na pewno nie wpadłby na pomysł, żeby biegać z siekierą po mieście, w tych drugich Harry Potter pomyślałby, że chyba jednak wujostwo czuje do niego miętę. Innymi słowy, mysie dziuple są ciasne, małe i brzydkie, wiewiórcze ciasne, małe, brzydkie i drogie. Jeśli myślicie, że nie wypada zaproponować komuś mieszkania na czterech metrach, z których większość miejsca zajmuje rozkładany fotel i workoszafa, to dawno nie było was w internecie. Inną rzeczą jest ułańska fantazja i szóstka z polskiego pozwalająca w kwiecisty sposób zachwalać wygodę i minimalizm dziupli za 700zł + media.

Swego czasu furorę robiło mieszkanie na Dolnych Młynów, gdzie właściciel oferował mieszkanie w pokojach usytuowanych w piwnicy. Żeby nie było, łóżko się zmieściło i półki też. Ściany z cegły. O ile mnie pamięć nie myli, całość to chyba z 900zł z hakiem albo bez.

Kotki w piwnicy

To trochę takie straszne ogłoszenia, nie wiem, kto na nie odpowiada. Chyba, że z ciekawości i żeby przeżyć przygodę do opisania w książce. Są ogłoszenia dla miłych, młodych pań/studentek. Takie lokale za złotówkę albo „Proszę o kontakt”. Mnie rozłożyła oferta, w której nie zamieszczono zdjęć mieszkania, ale fotki słodkich yorków. Właściciel za symboliczną kwotę wynajmował pokój i w zamian prosił o opiekę nad pieskami, bo nie ma go często w domu, a psiaczki to jego oczka w głowie. Nope.

***

Bezpiecznych poszukiwań i ciepłych podłóg. I cichych współlokatorów!

Zdjęcie: Cris Pop

  • http://terra-feliks.blogspot.com/ Hipis

    Takie rzeczy już za mną, ale jak widzę, im większe miasto, tym ciekawsze ogłoszenia :D Ja wanny w kuchni ani razu nie znalazłam, chociaż enigmatyczne „blisko centrum” spotykało mnie wiele razy. Jedno „blisko centrum” było tak daleko, że zdążyłam się zgubić na amen i nigdy nie doszłam na umówione oglądanie :D

    • http://wysoka.es/ Saga Sachnik

      Można ogłoszenie potraktować jako nowy gatunek literacki, pewnie by zadziałało.
      Skoro nie chciałaś mieszkać w centrum, to teraz pewnie tylko las zostaje jako opcja!

    • http://siemanozrana.pl Marek | Siemano z rana

      Czasami mam wrażenie, że właściciele piszący „blisko centrum” o swoich mieszkaniach na peryferiach, to Ci sami ludzie, którzy określają odległość hotelu od plaży w katalogach biur podróży ;)

  • Travege

    Ja tak miałam gdy szukałam pokoju do wynajęcia w Gruzji na kilka miesięcy. Najczęściej oferowano mi pokój za kilka dolarów z dwójką współlokatorów płci męskiej, najcześciej pochodzenia arabskiego ;) Gdy w końcu trafiłam na ogłoszenie z normalną kwotą wiedziałam, żeby brać w ciemno :D